Miłego dnia życzę wszystkim odwiedzającym mojego młodego bloga. Jeśli tu zawitałeś, proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza a będzie mi bardzo miło. pozdrawiam Edi

Wasze candy

sobota, 31 maja 2014

Metamorfozy

Żeby nie było, że się lenię, krótki pościk z farbami Annie Sloan w tle.
Jako pierwszy na tapetę idzie fotel bujany w kolorze brąz. Pomalowany Old ochre, powoskowany tylko bezbarwnym woskiem. Bez przetarć, ale to akurat zawsze się może zmienić. Z tymi farbami wszystko jest przecież możliwe:)




Tym samym kolorem został pomalowany stoliczek




A kolorem Old white lampki


Mniejsza
Przed



I po


A tu większa beż abażuru.



A na koniec, na poprawę humoru zdjęcie śniadania, kiedy moja córcia jak zobaczyła co ma na talerzu skwitowała "O, dziś na śniadanie owoce morza dla studentów" co ciągle niezmiernie mnie bawi :)



Pozdrowienia ślę
Edi











poniedziałek, 12 maja 2014

Syrop z młodych pędów sosny

Dziś bardzo krótki pościk dla osób, które cenią sobie domowe receptury i wyroby. Jest jeszcze czas na zrobienie syropu z młodych pędów sosny. Syrop ten jest doskonały na przeziębienia i nabranie odporności. Działa wykrztuśne i przeciwbakteryjnie dzięki obecności  olejku sosnowego.
Ja będę go robiła pierwszy raz i "na oko".
Jak się go robi?
Po pierwsze trzeba znaleźć najpierw sosnę :)
Następnie należy zebrać (najlepiej w maju) młode pędy tejże sosny. Takie 10, 12 cm długości.





Oczyścić z brązowych łusek. Ułożyć w słoiku warstwowo. Jedna warstwa pędów, potem cukier, pędy, cukier. Przyłożyć gazą lub zakrętką, ale nie dokręcać. Odstawić na słoneczny parapet na okres miesiąca. Co jakiś czas wstrząsnąć słoikiem. Gdy cukier się rozpuści należy odcedzić powstały syrop przez gazę, wycisnąć resztki pędów i przelać do wyparzonych słoiczków. Przechowywać w suchym, chłodnym miejscu.


Dla mnie bomba
pozdrawiam Edi



piątek, 2 maja 2014

Eksperymenta c.d.

Dalsza część eksperymentów różnorakich. Zakupiłam ostatnio farbę Paris grey oraz wosk ciemny Annie Sloan. Nie za bardzo miałam na czym wypróbować, więc stworzyłam literkę. I taka refleksja mnie naszła. A mianowicie ile to ludzie mają w domach rzeczy, które wydawałoby się się, że już do niczego się nie przydadzą. U mnie tak jest z klockami dla dzieci. W pokoju u syna jest ich trochę, więc użyłam ich do zrobienia literki. Wprawdzie miał być napis HOME, ale jak dzieci zobaczyły, że wzięłam ich klocki to podniosły raban i dostałam tylko na jedną literkę :) Chociaż pomysł na cały napis muszę przemyśleć, bo jak z takich klocków mam zrobić "o"?
Skleiłam klejem CR, a następnie pomalowałam na kolor Paris grey. Po wyschnięciu nałożyłam jasny wosk a potem ciemny. Na koniec jasnym woskiem trochę pościerałam ten ciemny, bo było go za dużo.
Oto efekt końcowy. W sumie fajny, bo sam szary kolor wydał mi się za czysty. Z przecierkami
wygląda ciekawiej.






W aranżacji z moimi sukulentami, które przesadziłam z ogrodu.




A przy okazji parę fotek sukulentów, które sadzę ostatnio namiętnie. Mam nadzieję, że one przetrwają u mnie dłużej jako, że nie trzeba ich ciągle podlewać a z tym u mnie różnie bywa.







A tu następna próba kolorów. Najpierw stołek został pomalowany kolorem Old ochre a następnie mocno maźnięty ciemnym woskiem. Oczywiście farby i wosk Annie Sloan.
Oto wynik





a tu tylko w kolorze old ochre



Okazało się, że nie najlepszy to pomysł nałożyć za dużo wosku na mebel. Ale o tym doczytałam dopiero po zrobieniu stołka. Bardzo długo schnie a i tak ciągle wosk da się zeskrobać. Polerowałam już parę razy a szmatka ciągle brązowa. No nic nauczka na przyszłość. 


I to już koniec tego przydługiego posta:) 
Pozdrawiam Was majowo 
Edi