Miłego dnia życzę wszystkim odwiedzającym mojego młodego bloga. Jeśli tu zawitałeś, proszę zostaw po sobie ślad w postaci komentarza a będzie mi bardzo miło. pozdrawiam Edi

Wasze candy

niedziela, 20 kwietnia 2014

Cotton Balls

Ostatnio modne są świecące kule zwane Cotton Balls. Bardzo mi się podobają tylko cena mi się nie podoba. Na blogu http://twojediy.blogspot.com jest pokazane jak zrobić je samemu. Jakiś czas temu i ja pokusiłam się o ich stworzenie. W sumie praca łatwa, ale jak dla mnie bardzo czasochłonna. Gazy i kleju wychodzi bardzo dużo. Między innymi dlatego praca nad nimi trwała tak długo. Ciągle brakowało mi gazy :).Dawałam radę lepić pięć kul za jednym posiedzeniem.
 Przeźroczystego łańcucha z lampkami choinkowymi niestety nie znalazłam. Użyłam więc zwykłego , zielonego z 20 lampkami. Kule w kolorze szarym i białym. Gaza farbowana czarna bibułą. Kule przyszyte nitką do sznura. Sznura jeszcze nie pomalowałam, ale nie wiem czy pomaluję. Waham się :). I wiem, że następne Cotton Balls zrobię od razu całe, którejś nocy, ale z przyjaciółką, przy winku. Bo to, że je zrobię jest pewne.





Pozdrawiam Edi



wtorek, 15 kwietnia 2014

Klosz z siatki hodowlanej oraz wieści ogrodowe

Witajcie ponownie,
Tak jak obiecałam dziś ciąg dalszy przygody z siatką hodowlaną. Z bloga Ity  zaczerpnęłam pomysł na klosz z siatki. W jej wykonaniu to phi :) prościzna ! A jednak jak się okazało, wcale to takie proste nie było. Najtrudniej było znaleźć obręcz. Miałam tylko dwie małe, ale na pierwszy raz mogą być.  Potem okazało się, że nie mam czym siatki pociąć. Mąż mi dopomógł, nożyce przywiózł. Owinęłam wokół obręczy, całe łapki podrapałam, wyglądałam jakbym pół dnia z dzikim kocurem walczyła. Spiąć to cholerstwo u góry też nie było łatwo. Potem buszowanie po domu w poszukiwaniu gadżetów na górę. Znalazłam okrągły , drewniany klocek a właściwie dwa oraz drewnianą starą pieczątkę. Połączyłam śrubą, ( a właściwie mój mężuś ), pomalowałam, poprzecierałam trochę i została już tylko zabawa z formowaniem. Wyszło jak wyszło, mistrzostwo świata to nie jest, ale na początek może być. Jak skombinuję większą obręcz, będę trenować dalej. Nie wiem jak Icie wychodzą takie klosze jak z fabryki. Mistrzyni pozdrawiam :)
Został jeszcze spacer po ogródku w poszukiwaniu bukszpanu, kamieni i mchu. I stroik wielkanocny gotowy.






A jak tak przechadzałam się po ogrodzie pstryknęłam parę fotek kwitnących drzew i kwiatów.



Niestety nie pamiętam jak się te kwiatki nazywają, ale maja piękne liście, które wyglądają jak pochlapane farbą. Natura jest wspaniała :)

Kwitnąca brzoskwinia.



Kwitnąca czereśnia.


I małe, białe kwiatuszki, które kwitną bardzo ślicznie, ale krótko.

I to na tyle wieści ogrodowych c.d.n.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie
Edi

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wariacje z siatką w tle

I ja zaszalałam i kupiłam siatkę hodowlaną :) Przyjemny to materiał, dużo zastosowań widzę, ale jak ktoś myśli, ze łatwy w obróbce to grubo się myli. Ale po kolei.
Z zadań na ten tydzień miałam do wykonania ramkę urodzinową dla kolegi. Motocyklową, gdyż jest zapaleńcem w tym temacie. I tu zaczęły się schody. Motory, skąd mam je wziąć. Wymyśliłam transfer.
Pierwsza wersja wyszła kiepsko. Transfer kiepsko się odbijał, elementy jakieś takie niewyraźne.
Gdzieś przeczytałam, że podobno na farbach kredowych nitro nie zjada farby. Więc wzięłam drugą ramkę. Pomalowałam farbą white old Annie Sloan i faktycznie na nitro nic nie zeszło, wyszło fajnie, ale dalej mi się nie podobało. I wtedy mój wzrok padł na siatkę, z której miałam zamiar koszyczek (a jakże!) zrobić.
I już było lepiej.





Ta nieudana ramka też się nie zmarnowała, wzięła ją moja córcia i ma teraz gdzie wieszać kolczyki :)




Podsumowując: siatka hodowlana super, ale o mozolnej z nią pracy w oddzielnym poście :)


Pozdrawiam Edi


sobota, 5 kwietnia 2014

szkatułka

Dzień dobry :)
Dawno mnie nie było. Cóż można powiedzieć, że brak weny, trochę brak czasu, ale coś tam robiłam. Dostałam zlecenie na uratowanie od śmietnika szkatułki .Jak zwykle nie zrobiłam zdjęcia przed :(.
I tu się objawił brak weny. Zabierałam się do niej jak pies do jeża, ale jakoś poszło. Ciekawe tylko czy właścicielce się spodoba. Jako, że dowiedziałam się, że osóbka ta lubi Audrey Hepburn, postanowiłam ten właśnie motyw wykorzystać.

Do miłego Edi